Miesiąc nieobecności. Wstyd i zażenowanie.

Może nagłówek trochę na wyrost, ale.

Nie było mnie tu miesiąc. Ponad miesiąc. Bo co miałam pisać?

Przed świętami – że nie ćwiczę?

Po świętach – że jem słodycze i obżeram się jak głupia?

Ironia losu – przed: nie jadłam słodkiego, nie ćwiczyłam, po: jem słodycze, ćwiczę.

Czego wpis dziś, po co wracam? Może potrzebuję motywacji, Waszych komentarzy, dzielenia się z kimś tym, o czym wstydzę powiedzieć się najbliższym.

Zatem… biegam od dwóch tygodni. Marszobieg, ale skuteczny (stosuję to trzeci sezon). Od świąt jadłam słodycze. Jadłam, bo od dziś STOP. Moje postanowienie (wiem, wiem, ich dużo…). Do wakacji, czyli do 13 lipca – dwa miesiące – JA nie dam rady? :) Taki drugi post. Z nowości tyle. Zaraz nadrabiam zaległości u Was, przyda mi się kop w tyłek jak zobaczę Wasze spektakularne zmiany :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, zdrowe odżywianie & ruch to zdrowie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Miesiąc nieobecności. Wstyd i zażenowanie.

  1. Witamy w świecie żywych ;) Fajnie, że wróciłaś ;*
    U nas zmiany mniejsze i większe, ale chyba każdego kiedyś dopada kryzys ;)

  2. ~herbatkowa pisze:

    no to do boju kochana, bedziemy sie wspierać :) na ile bede mogła bedę zagladać, powodzenia i zycze wytrwałości, 3 maj sie dzielnie!!

  3. Avelina pisze:

    Dwa miesiące to naprawdę dużo czasu i wbrew pozorom można wiele w sobie zmienić! Trzymaj się mocno w swoich postanowieniach! Powodzenia ;*

    • życiasmaki pisze:

      Wiem, że dwa miesiące to dużo, wiem, że dużo można zmienić… :) Zwłaszcza, że jak się tyłek ruszy, to wszystko wydaje się łatwiejsze :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>